Podobno nieszczęścia chodzą parami. Ale jak to liczyć, jeśli pary tworzą się i znikają – niczym w kalejdoskopie – we wnętrzu trójkąta? Trzy bohaterki, trzy różne kobiety, trzy życiowe dylematy. Marta, Bogna i Dominika znają się od lat. Jako dojrzałe kobiety przyjaźnią się nadal, choć życie każdej z nich ułożyło się zupełnie inaczej. Bogna jest po rozwodzie, małżeństwo Dominiki nie jest może spełnieniem marzeń, ale daje jej stabilizację i poczucie bezpieczeństwa. Najbardziej szczęśliwa wydaje się Marta, jej małżeństwo nie przeżywa kryzysu (choć zazdrosny mąż też umie zdenerwować!), a kariera zawodowa przynosi satysfakcję. Życie jednak potrafi zaskakiwać. Postaw na miłość to mądra i ciepła książka, choć traktuje o trudnych sprawach: zdradach, chorobach, utracie zaufania, odrzuconej miłości. Nie ma w niej młodych i przebojowych kobiet, które prą przez życie jak czołgi, nie zaliczając żadnych upadków. Są za to kobiety prawdziwe, kobiety z bagażem doświadczeń, którym czasem wali się na głowę cały świat, ale które dzięki przyjaźni i życiowej mądrości potrafią sobie poradzić z przeciwnościami losu i choć z wielu sytuacji wychodzą poranione, otrzepują się i idą dalej – silniejsze o kolejne doświadczenia. Czy zawsze warto postawić na miłość? Oto opowieść, w której prym wiodą złudzenia. A życie pod ich dyktando to gra pozorów, którą trudno przerwać. Czy taki bagaż doświadczeń da się nieść bez konsekwencji? Warto się przekonać. Katarzyna Stec, blog Książki na czasie (katarzynastec.wordpress.com) To bardzo interesująca powieść, szczera, pisana głębią duszy. Od pierwszego zdania poddałam się jej urokowi. Serdecznie polecam. Iwona Walczak, autorka
Kubilus Karolina Boeken






Czy serce i rozum zawsze muszą śpiewać na dwa głosy? Anita z całą pewnością może powiedzieć, że do wszystkiego w życiu doszła samodzielnie. No, prawie ? z synem nieco pom�gł jej ten wypłosz, były mąż ? Rafał. Ale odszedł i, choć płaci alimenty, nie interesuje się dzieckiem. To znaczy, że się nie liczy, prawda? Anita boryka się z typowymi problemami wsp�łczesnego świata: często ma debet na koncie, żeby utrzymać dom ? dorabia sobie na boku, a w pracy musi stawiać czoła natrętnej i zawsze wściekłej szefowej. Do tego dochodzą jeszcze brak partnera, eks-teściowa, kt�ra obwinia ją za rozpad małżeństwa syna i kapryszący Michał... Całe szczęście, że przyjaci�łki zawsze znajdą dla niej trochę czasu na rozmowę. Tymczasem kr�tko po tym, jak w życiu Anity pojawia się tajemniczy adorator i szansa na nową miłość, sprawy zaczynają mocno się komplikować... Na drodze do szczęścia, poza obawami kobiety, stoi dosłownie wszystko, z synem na czele. Czy Anita na pewno jest gotowa na zmiany?
Zobaczyć tęczę
- 260bladzijden
- 10 uur lezen
I nic już się nie liczy. Tylko nasza miłość. Jak tęcza w środku zimy. Anita i Jacek to szczęśliwa para. Oboje niejedno już w życiu przeszli, z rozwodem włącznie, ale teraz radość wypełnia każdy ich dzień. Ona – wrażliwa i zaradna, on – przystojny, szarmancki. Wydaje się, że nic nie jest w stanie zburzyć ich szczęścia, aż do czasu… Czy jedna fatalna pomyłka, jedno niedopowiedzenie może obrócić w proch piękną miłość? Czy Anita odnajdzie zagubione spełnienie u boku Jacka? A może wybierze innego mężczyznę, który także zabiega o jej względy?
Magda ma czterdziestkę na karku, piętnastoletni staż małżeński i dwoje dzieci w wieku szkolnym. Zapracowany mąż nie rozumie, że do szczęścia wciąż potrzeba jej słowa `kocham` Choćby tylko od czasu do czasu. I odrobiny szaleństwa - na przykład kąpieli w toni burgunda w jakimś...
Czy Amor zamiast strzały może użyć... nart? Okazuje się, że może! Przekonał się o tym na własnej skórze 13-letni Jędrek, jednak minie sporo czasu, zanim odnajdzie tę, o której wciąż myśli. Ale czy chemia zadziała w odwrotną stronę? Czy klasowy skarbnik odnajdzie zgubione pieniądze i jaką tajemnicę skrywa nowy kolega? To dopiero początek opowieści o przyjaźni, pomaganiu, trudnych wyborach, pierwszym zauroczeniu i innych nastoletnich problemach w szkole i w domu. Tym prawdziwym i tym drugim, który wciąż jeszcze jest domem bardziej z nazwy... „Pierwszy raz spotkałem się z nazewnictwem: MAMI czy BABI. W książce było kilka zwrotów, których też nikt z moich znajomych nie używa, więc miałem wrażenie, że dzieciaki z książki są trochę inne, niż ja i moi rówieśnicy. Bardzo podobał mi się za to sposób, w jaki Jędrek poszukiwał Jagi. Obecnie panuje moda, że gdy się kogoś szuka, to wrzuca się post na fejsa i przegląda znajomych moich znajomych itp., byle tylko znaleźć daną osobę. A ten chłopak uparł się i sam szukał Jagi po całym mieście”. Ksawery, lat 13
Miki to jasnobrązowy sympatyczny kundelek z oklapniętym uszkiem. Zanim znalazł swój dom u pana Tomasza, część życia spędził w schronisku dla zwierząt. Pewnego razu jego pana z zawałem serca zabiera z ulicy pogotowie, a Miki zostaje sam. Zziębnięty i głodny błąka się po mieście w poszukiwaniu pana Tomasza. Boi się, że zostanie złapany i odstawiony z powrotem do schroniska Miki Klapnięte Uszko to wzruszająca historia o sile psiej miłości. W sam raz na długie jesienne i zimowe wieczory!
Po wzruszającej historii o Mikim, który miał klapnięte uszko i który zgubił swojego ukochanego pana, przyszedł czas na nieco inną opowieść, choć też o piesku. Tym razem Karolina Kubilus opowiada o Timo, którego na skutek wojennej zawieruchy spotkał los imigranta. Na szczęście spotyka na swej drodze dobrych, wspierających ludzi, a także psich przyjaciół (uwaga, tu znowu widzimy się z Mikim i jego kompanią!). Jakie przygody czekają na Timo po ucieczce z ogarniętej wojną Ukrainy? Czy znajdzie w naszym kraju schronienie i szczęśliwy dom? W historii psiego uciekiniera z Ukrainy pobrzmiewają echa losów milionów uchodźców z różnych krajów, przez co ta niewielka objętościowo, ale przejmująca i bardzo aktualna opowieść dla dzieci zyskuje uniwersalną wymowę. Zapraszamy do spotkania z Timo i jego przygodami! Fragment książki: Najpierw długo czekał na korytarzu w jakimś pachnącym biurami budynku. Wokół kręcili się różni ludzie. Niektórzy z nich mieli przyczepione do ubrań znajome żółto niebieskie kokardki, co go bardzo ucieszyło. Nie wiedział, kto po niego przyjdzie i dokąd trafi. Najważniejsze, że wreszcie był najedzony. Tę miłą panią z chłopcem zauważył od razu. Zamerdał ogonem, choć był straszliwie zmęczony. Miał wrażenie, że boli go każda cząstka jego psiego ciała. Chłopiec wcale nie ucieszył się na jego widok. Co prawda przykucnął i wyciągnął rękę, jakby chciał go pogłaskać, ale szybko ją cofnął. Tylko mama chłopca na przywitanie podsunęła mu pysznego smaczka, a potem podrapała go za uszami. Psie serduszko Timo biło bardzo mocno. Pozwolił się wziąć na ręce miłej pani od smaczka i zanieść do samochodu. Nawet był jej wdzięczny, że nie musi iść, taki był zmęczony. Obroża, którą chciała mu zapiąć, okazała się o wiele za duża. Franek pachniał inaczej niż Nazar. I mówił zupełnie inaczej. Timo wyłapywał tylko pojedyncze słowa. Mama Franka głośno o czymś rozmawiała z synem. A potem wymienili chyba ze sto różnych psich imion.