Spalić paszport to fascynująca opowieść polskiego franciszkanina z Ugandy, dokumentująca ponad piętnaście lat jego życia w kraju, który wielu podróżników nazywa „perłą Afryki”. Bogusław Kalungi Dąbrowski, współzałożyciel misji w Kakooge, zmaga się z szokiem kulturowym, który dotyka każdego misjonarza. Musi dzielić swoich parafian z przedstawicielami tradycyjnych religii afrykańskich. Mimo że Afrykańczycy przyjmują chrzest i uczestniczą w mszach, w obliczu lęków i chorób często zwracają się do czarowników i zielarzy po skuteczniejsze wsparcie. Ojcowie Biali, pierwsi misjonarze, palili swoje paszporty, odcinając się od możliwości powrotu w obliczu bezsensu swoich wysiłków. Dąbrowski nie uczynił tego, ale zastanawia się, czy ma jeszcze możliwość wyjazdu, gdyż czuje się ani biały, ani czarny. Z determinacją przybył do Afryki, by głosić Dobrą Nowinę, mimo braku znajomości języka i kultury. Posiada jedynie góralskie serce, które, według majora Hubala, rzuca przed przeszkodę. Choć nie jest z prawdziwego zdarzenia góralem, każdy, kto widział Bogusia w akcji, wie, że jest jego esencją. Góral to ten, który wspina się, niezależnie od szans na osiągnięcie szczytu, bo cel jest tam, gdzie człowiek może dotrzeć.
Dąbrowski Bogusław "Kalungi" Volgorde van de boeken (chronologisch)


Kolejna książka autora „Spalić paszport”. Franciszkanin Bogusław Dąbrowski spędził prawie dwadzieścia lat w Ugandzie. Jak długo można wytrwać na misji, kochać Afrykę, nie zatracając swego zapału, wiary, sensu życia w innej kulturze? Nie wiedząc, czy nadal się jest białym czy już czarnym? Co robić, by nie uciec w aktywizm i pracoholizm? Książka zaczyna się od upadku. Ojciec Bogusław, porwawszy się „z motyką na Afrykę”, w pewnym momencie trafił do szpitala, gdzie spotkał doktora Darabelę - lekarza mędrca: „Jest ojciec przemęczony, trzeba zwolnić tempo życia - usłyszał. – Tylko jak to zrobić? Mam za dużo obowiązków. – Ojciec wszystko robi za szybko. Nawet oddycha za szybko. Niech ojciec podpatruje przyrodę… Wszystko ma swój rytm. Noc i dzień – tak oddycha świat. Po powrocie do Kakooge zabrałem się do solidnej pracy, przede wszystkim nad sobą. Najpierw w codziennej medytacji uwzględniłem odpowiednie oddychanie… Przeczytałem z Księgi Rodzaju fragment o tym, jak Bóg tchnął oddech w pierwszych ludzi ulepionych z ziemi, dając im życie. Czytałem go już wiele razy w życiu, ale tym razem interpretowałem go zupełnie inaczej. Co innego z niego wyciągałem. A więc oddech to życie! Eureka! Bóg stworzył dzień i noc – oddech świata.” Niesłychanie autentyczne wyznanie, by przestać poprawiać Pana Boga. A do tego cudowne reportaże z miejsc w Afryce, do których nie trafia się jako turysta.