Bookbot

Między wiarą a Kościołem

Boekbeoordeling

Parameters

  • 222bladzijden
  • 8 uur lezen

Meer over het boek

W prezentowanym zbiorze listów wymieniają uwagi ludzie, dla których religia nie jest fundamentem społeczeństwa, kodeksem moralnym, ani konserwatywną regułą obyczajową - niczym, co bezpiecznie zakorzenia w istnieniu - ale radykalnym zerwaniem z pewnością i przewidywalnością. Nieufnością wobec wszystkiego, co przebrane za zdrowy rozsądek czy powszechną świętość stara się wymusić nasze posłuszeństwo. Igrając słowem, chętnie bym nazwał Dorosza i Obirka "an-archistami" w sensie etymologicznym, ponieważ zawracają nas wciąż an arche, do początku, każą spojrzeć od nowa i mówią - niby sobie wzajemnie, a przecież nam, dopuszczonym do kompanii - że nie tylko nie rozumiemy, ale nawet (i to dopiero straszne) nie staraliśmy się zrozumieć, kim był Jezus. Co tak naprawdę mówią Ewangelie. (Jeśli są prawdziwe, to co najmniej połowa naszych życiowych decyzji nie ma sensu; jeśli nie są, nie ma sensu druga połowa). I czy tworząc wspólnotę w i e r n y c h, aby na pewno tworzymy wspólnotę w i e r n ą. Czy zbiorowo - w tym bądź innym Kościele - nie dopuściliśmy się zdrady?z przedmowy Jerzego Sosnowskiego

Een boek kopen

Między wiarą a Kościołem, Stanisław Obirek, Krzysztof Dorosz

Taal
Jaar van publicatie
2010
product-detail.submit-box.info.binding
(Paperback)
Zodra we het ontdekt hebben, sturen we een e-mail.

Betaalmethoden

4,5
Zeer goed
2 Beoordelingen

We missen je recensie hier.

Titel
Między wiarą a Kościołem
Taal
Pools
Uitgever
Czarna Owca
Jaar van publicatie
2010
Formaat
Paperback
Aantal pagina's
222
ISBN10
8375542210
ISBN13
9788375542219
Reeks
Beoordeling
4,5 van 5
Aantekening
W prezentowanym zbiorze listów wymieniają uwagi ludzie, dla których religia nie jest fundamentem społeczeństwa, kodeksem moralnym, ani konserwatywną regułą obyczajową - niczym, co bezpiecznie zakorzenia w istnieniu - ale radykalnym zerwaniem z pewnością i przewidywalnością. Nieufnością wobec wszystkiego, co przebrane za zdrowy rozsądek czy powszechną świętość stara się wymusić nasze posłuszeństwo. Igrając słowem, chętnie bym nazwał Dorosza i Obirka "an-archistami" w sensie etymologicznym, ponieważ zawracają nas wciąż an arche, do początku, każą spojrzeć od nowa i mówią - niby sobie wzajemnie, a przecież nam, dopuszczonym do kompanii - że nie tylko nie rozumiemy, ale nawet (i to dopiero straszne) nie staraliśmy się zrozumieć, kim był Jezus. Co tak naprawdę mówią Ewangelie. (Jeśli są prawdziwe, to co najmniej połowa naszych życiowych decyzji nie ma sensu; jeśli nie są, nie ma sensu druga połowa). I czy tworząc wspólnotę w i e r n y c h, aby na pewno tworzymy wspólnotę w i e r n ą. Czy zbiorowo - w tym bądź innym Kościele - nie dopuściliśmy się zdrady?z przedmowy Jerzego Sosnowskiego