
Meer over het boek
Hinemoana Baker to poetka i performerka. Jest z pochodzenia maoryską i potomkinią niemieckich imigrantów do Nowej Zelandii, która mieszka w Berlinie od 2015 roku. Tu zrodził się jej ostatni tom funkhaus. To wiersze o miłości i przyjaźni, ojczyznach i obcości, śmierci i odrodzeniu - zmysłowe wersety z miejscem na humor, utopię i różnorodność. Coś jakby foty pyknięte polaroidem. Nieco zamazane. Innym razem z wysokim kontrastem. Przypadek? Trudno przewidzieć, co zaskoczy nas za rogiem. Damska toaleta z ażurami? Stroboskop? Czysty koks? Jazda bez trzymanki? Po bandzie? Po wyślizganym bruku? Wśród szumu radiowych fal? W pożodze? W deszczu? Od Berlina do Takaka? Aż wyblakną kolory? Aż odpadnie warstwa po warstwie? I zostanie tylko trajkot bagiennych kur? Dosyć tych fantazji, proszę, obudźcie się wszyscy. Krzysztof Śliwka
Een boek kopen
funkhaus, Hinemoana Baker
- Taal
- Jaar van publicatie
- 2024
- product-detail.submit-box.info.binding
- (Paperback)
Betaalmethoden
We missen je recensie hier.
- Titel
- funkhaus
- Taal
- Pools
- Auteurs
- Hinemoana Baker
- Uitgever
- Korporacja HA!ART
- Jaar van publicatie
- 2024
- Formaat
- Paperback
- ISBN10
- 8367713354
- ISBN13
- 9788367713351
- Reeks
- Beoordeling
- 3,65 van 5
- Aantekening
- Hinemoana Baker to poetka i performerka. Jest z pochodzenia maoryską i potomkinią niemieckich imigrantów do Nowej Zelandii, która mieszka w Berlinie od 2015 roku. Tu zrodził się jej ostatni tom funkhaus. To wiersze o miłości i przyjaźni, ojczyznach i obcości, śmierci i odrodzeniu - zmysłowe wersety z miejscem na humor, utopię i różnorodność. Coś jakby foty pyknięte polaroidem. Nieco zamazane. Innym razem z wysokim kontrastem. Przypadek? Trudno przewidzieć, co zaskoczy nas za rogiem. Damska toaleta z ażurami? Stroboskop? Czysty koks? Jazda bez trzymanki? Po bandzie? Po wyślizganym bruku? Wśród szumu radiowych fal? W pożodze? W deszczu? Od Berlina do Takaka? Aż wyblakną kolory? Aż odpadnie warstwa po warstwie? I zostanie tylko trajkot bagiennych kur? Dosyć tych fantazji, proszę, obudźcie się wszyscy. Krzysztof Śliwka